„Narodowy Zawijaniec” czyli relacja z Biegu Niepodległości z wąsem 2016

Nie skłamię mówiąc, że bieg na 10 km nie jest jeszcze moją specjalnością i był to dopiero mój drugi start na tym dystansie. Na Bieg Niepodległości z wąsem postanowiłem się zapisać zupełnie „na spontanie”, jako przełamanie rutyny jaką narzuca mi trening maratoński oraz świadomość tego, że nie będę w stanie poprawiać swoich wyników w maratonach bez porządnej pracy nad szybkością, którą najlepiej testować na krótszych dystansach.

Wskutek też niedawnych okoliczności, bieg ten był powiązany z akcją którą prowadzę, czyli #BiegneDlaKingi.

Zapraszam do lektury!

Tegoroczny 11 listopada nie był pod względem pogody tym, do czego przyzwyczailiśmy się na przełomie ostatnich lat. Wyjątkowo zimny poranek połączony z dżdżystą aurą zapowiadał znacznie lepsze warunki biegu pod względem wydolnościowym, jednak trudno było nie odczuwać wychłodzenia stóp i dłoni, co dawało się we znaki.

Tytuł wpisu ma uzasadnienie w wyjątkowo krętej trasie tegorocznego biegu, poprowadzonego uliczkami osiedla Zalesie we Wrocławiu. Bieg polegał na dwukrotnym pokonaniu pętli o długości 5 km (trasa posiada certyfikat PZLA).

mapka-niepodleglosci-2015_nowa
Źródło: http://pro-run.pl/index.php/bieg-niepodleglosci-z-wasem/176-trasa

Wstępny plan na te zawody zakładał wariant startu dość rekreacyjnego. Akcja pomocy dla Kingi zweryfikowała jednak te plany i w grę wchodziło ściganie się z innymi, bowiem zorganizowałem konkurs, w którym należało wytypować wynik mojego biegu, co mnie dość zmotywowało do postarania się by wypaść jak najlepiej. W związku z tym postawiłem na swoje najlżejsze startówki – Nike Zoom Streak 5, to był ich debiut na zawodach, bowiem wcześniej używałem ich wyłącznie do treningu, a start na 10 km wydawał się idealną okazją do przetestowania ich w „boju”.

1

Po nowo wypróbowanej metodzie rozgrzewki i wymalowaniu na sobie przepięknego wąsa, moje myśli skupiły się już wyłącznie na starcie. Start zapowiedziało odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego, co stworzyło w tamtej chwili podniosłą atmosferę wydarzenia.

2

Wyruszyliśmy zaczynając pierwsze metry po tartanie stadionu lekkoatletycznego na terenie Stadionu Olimpijskiego. Trzymając się czołowej grupki przez pierwsze kilometry zdecydowanie zauważyłem na pulsometrze, że delikatnie przesadzam, ryzykując zbytnie zakwaszenie mięśni. Postanowiłem więc resztę dystansu lecieć swoim tempem. Co do samej trasy, organizator był trochę zbyt optymistyczny w stwierdzeniu, że trasa jest całkowicie asfaltowa 🙂 Trafiały się fragmenty mocno zabłocone, dodatkowo każdy spieszący się biegacz (w tym i Ja) ma zwyczaj ścinania zakrętów, co wymuszało konieczność przebieżek po trawnikach. Niestety oberwało się na „ładności” moich Nike’ów i ich wyczyszczenie zajmie mi jeszcze trochę czasu 🙂  Bardzo niekorzystna była też  obecność progów zwalniających na trasie (Zalesie jest w strefie ograniczonego ruchu), co wybijało z rytmu. Ostatecznie uznaję samą trasę za interesującą, zawsze bardzo lubiłem to osiedle i mam z nim miłe wspomnienia. Na mecie stawiłem się na 6 miejscu, tracąc niestety piątą pozycję na około 300 metrów przed metą – i tutaj wielkie słowa uznania dla tego, który mnie pokonał! – ale za to zająłem drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej 🙂 i miałem tym samym okazję stanąć na podium. Przy okazji zamieniłem kilka słów z ekipą TV Echo oraz porozmawiałem z korespondentką serwisu Sportowy Wrocław o przyszłotygodniowej Sztafecie dla Kingi.

15016406_1300410843324438_857229961406968152_o

_dsc0544

_dsc0391111

Co do samego rezultatu sportowego z dzisiejszego biegu – niestety nie udało mi się poprawić życiówki z Siechnic. Nie byłem przygotowany szybkościowo, zatem nie spodziewałem się oszałamiającego rezultatu. Do samego końca jednak nie odpuszczałem i jestem zadowolony, że pomimo ostatnich zawirowań z moją formą, jestem w stanie pobiec niewiele wolniej niż wtedy, gdy byłem bardziej wytrenowany i intensywnie pracowałem nad szybkością (co miało miejsce przed 10tką w Siechnicach). To dobry prognostyk na przyszły sezon, a przy okazji wiem już jakie jest realne tempo dla jakże ważnej jednostki treningowej jaką są biegi progowe 🙂

PS. Organizatorzy byli dość dowcipni z utworami odtwarzanymi na stadionie przed startem, przykładem jest poniższy kawałek Kazika – Jeszcze Polska. Mam nadzieję, że dzieci nie wsłuchiwały się zbyt mocno w tekst tego kawałka… 😀

Bardzo dziękuję za zdjęcia mojej Żonie i zapraszam do odwiedzenia jej fanpage’u na Facebooku.

Reklamy

3 Comments

  1. Dziękuję za docenienie mojej „końcówki”. Miałem Cię na celowniku przez 9 km i udało się przed stadionem wskoczyć na wyższe obroty i przytrzymać prędkość do mety. Do następnego pojedynku 🙂 Pozdrawiam Jacek

    Polubione przez 1 osoba

    1. Każda udana końcówka cieszy 🙂 Dla mnie Na 10km pojęcie „koncówki” funkcjonuje już od 3 km 😀 i zdecydowanie ładniej to wychodzi przy maratonie lub połówce. Jeszcze, bo nad tym pracuję :).

      Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s